Co to jest pozycjonowanie stron internetowych w Google? O czym należy wiedzieć?

Urszula Żupnik,

Niewiele ponad 1,5% – według badań jedynie tyle stron ze wszystkich witryn internetowych zdobywa miesięcznie przynajmniej sto wizyt dzięki wynikom organicznym. Z kolei 90% nie zostaje odwiedzonych ani razu przy pomocy wyszukiwarki. Dysproporcja jest ogromna, ale nie oznacza, że nasza strona ma małe szanse, aby znaleźć się wśród tych, które pozyskują wartościowy ruch organiczny – działania SEO można wdrożyć w każdej witrynie.

Warto więc poznać podstawy pozycjonowania stron oraz zrozumieć, jak (w uproszczeniu) działa Google. W poniższym poradniku wyjaśniamy najważniejsze terminy i doradzamy, co dobrze wiedzieć na początku swojej przygody z pozycjonowaniem stron.

 

Co znajdziesz w artykule?

1. Czym jest pozycjonowanie stron internetowych? O co chodzi z tym całym SEO?

 

2. Jak działa Google? O jakich podstawach należy wiedzieć?

 

3. Od czego zacząć, gdy już znamy mechanizm Google? SEO w pigułce

 

4. Co zrobić, aby wyświetlać się w TOP 10? Trzy podpory SEO

 

5. Pozycjonowanie stron – coś więcej niż same frazy

 

Czym jest pozycjonowanie stron internetowych? O co chodzi z tym całym SEO?

Pozycjonowanie stron internetowych w Google to jedna z form marketingu internetowego, przez którą rozumiemy zbiór działań prowadzących do osiągnięcia przez naszą stronę celu, jakim jest jakościowy ruch z organicznych wyników. Najpopularniejsza nazwa dla takich praktyk to po prostu SEO (Search Engine Optimization).

SEO jest darmowym sposobem na promocję własnej witryny – wyświetlanie się jej w wynikach organicznych nic nas nie kosztuje. Oczywiście, należy pamiętać o opłatach związanych z pracą specjalisty SEO (jeżeli na jakiegoś się decydujemy) i często z narzędziami potrzebnymi do analizy, ale w porównaniu do działań SEM SEO jest tańszym sposobem na reklamowanie naszej strony. Wymaga jednak sporo czasu, systematycznej analizy, zrozumienia zachowania użytkownika (a wręcz empatii wobec niego) oraz umiejętnego wykorzystywania informacji.

Tak – nad większością stron, które zobaczysz wysoko w wyszukiwarce po wpisaniu konkretnego zapytania, ktoś pieczołowicie pracował. Zadbał o jakościowy, dopasowany do intencji szukającego content, zoptymalizował go pod frazy, pozyskał wartościowe linki zewnętrzne i stworzył przyjazny interfejs, który zapewnia jak najlepszy UX (User Experience).

(A przynajmniej tak powinno być, jeżeli zależy nam na wartościowych treściach w internecie).

Do powyższych elementów SEO przejdziemy w dalszej części artykułu i wyjaśnimy, jak mają się do pozycjonowania domeny. Na początku ważne do zrozumienia jest jedno – sprawienie, aby dana strona była wartościowa zarówno dla Google’a, jak i dla użytkownika, nie jest proste. Bywa nawet bardzo trudne.

W SEO nie chodzi bowiem tylko o algorytmy Google’a. Chodzi też o człowieka – o użytkowników. O to, w jaki sposób przekazują wyszukiwarce swoje zapytania i wątpliwości. O to, jakich odpowiedzi oczekują. O to, w jakiej formie chcą otrzymać wyniki. Co zrobią po tym, gdy zaspokoją swoją wiedzę? Czy potrzebują tylko jednej informacji? Czy nasza strona okaże się pomocna? Czy będą chcieli na niej zostać?

SEO próbuje odpowiedzieć na te wszystkie pytania, posiłkując się suchymi danymi. Ich umiejętne wykorzystanie w praktyce, przerobienie surowych faktów na wartościową wiedzę – to jeden z kluczowych elementów pozycjonowania strony. Bycie specjalistą SEO jest nie lada sztuką: trzeba myśleć jak pragmatyczny do bólu algorytm Google’a, a jednocześnie pamiętać o docelowym odbiorcy naszej strony, czyli o człowieku.

Co jeszcze istotne, zanim przejdziemy do szczegółów związanych z pozycjonowaniem – SEO to działania długofalowe. Gdy zagłębisz się w tę branżę, pewnie nieraz usłyszysz, że „na efekty trzeba czekać”. I to jest prawda: wyniki działań SEO pojawiają się po długim czasie, zwykle miesiącach. Jednocześnie te miesiące wypełnione są nieustanną pracą i optymalizacją. Z SEO jest trochę jak z ćwiczeniami: nie wystarczy raz pójść na siłownię, aby pięknie wyrzeźbić mięśnie. Potrzeba systematyczności, urozmaiconego planu treningowego i hektolitrów potu. Pamiętajmy jednak, że taka atletyczna sylwetka zostaje potem na długo – z SEO jest podobnie.

Jeżeli nasza strona internetowa ma mieć autorytet i wysoką pozycję, musimy bez przerwy poświęcać czas analizie, mieć opracowaną strategię (i być gotowym na jej zmianę), a także dbać o każdy szczegół na witrynie. Kiedy jednak uda nam się już wypromować… korzyści z SEO będą trwać dłużej niż z płatnych reklam.

SEO może pomóc w zbudowaniu świadomości, w rozbudzeniu zainteresowania użytkownika, aż w końcu w pozyskaniu klienta, który jest gotowy kupić nasz produkt.

Ale jak właściwie to robi? I jak od strony technicznej wygląda pozycjonowanie stron internetowych?

Jak działa Google? O jakich podstawach należy wiedzieć?

Najpierw tylko pokrótce wyjaśnijmy jedno: Google jest absolutnym gigantem, jeżeli chodzi o wyszukiwarki internetowe, i w większości krajów bije na głowę wszystkie pozostałe (jak Bing czy Yahoo) – w Polsce niemal 99% wszystkich zapytań wpisywanych jest właśnie tam. Dlatego w pozycjonowaniu praktycznie nie liczą się inne wyszukiwarki.

SEO jest tam, gdzie użytkownicy, użytkownicy są z kolei w Google. Ale nie tylko oni

1. Krok pierwszy crawling, czyli pracowite pająki

Kiedy stworzymy daną stronę lub podstronę, musimy zadbać o to, aby Google w ogóle dowiedziało się o jej istnieniu.

Roboty Google’a (często zwane pająkami) to specjalne szperacze, które zwiedzają każdą stronę po kolei: przeszukują jej kod źródłowy, następnie przenoszą się do kolejnej witryny, i do kolejnej, i kolejnej, i kolejnej… I tak bez przerwy, aż trafią na twoją stronę, dowiedzą się o jej istnieniu, poznają jej zawartość i postanowią ją zaindeksować (albo i nie – o tym za chwilę). Ten proces nazywamy crawlingiem.

Kluczem do zrozumienia Googlebota są linki. Kiedy wstawiamy hiperłącze prowadzące do innej strony lub podstrony na naszej stronie (tak! Każda podstrona musi zostać przebadana przez pająki oddzielnie, nie liczy się tylko strona główna. Każda podstrona może też oddzielnie rankować), robot na nie natrafia i w ten sposób dowiaduje się, że istnieje nowa witryna, do której wcześniej nie dotarł. Linki są często porównywane do pajęczych sieci – ułatwiają robotom sprawne przeskakiwanie ze strony na stronę i nawigują je w odmętach internetu.

Im bardziej dane na naszej stronie są uporządkowane, a hiperłącza poprawnie zaimplementowane, tym bardziej ułatwimy szperaczom tę żmudną robotę i pozwolimy im na szybsze zbadanie naszej witryny. Czasami możemy zacząć wyświetlać się wysoko w SERP (Search Engine Results Page, czyli strona z wynikami, które pojawiają się po naszym zapytaniu w Google) już po kilkunastu czy kilkudziesięciu minutach od dodania treści (choć to zależy od autorytetu danej domeny).

Bez wizyty pająka na naszej witrynie nie ma nawet mowy o pojawieniu się podstrony w SERP. Podobnie będzie, jeżeli pająk napotka jakieś trudności. Co na przykład może mu przeszkodzić w crawlingu?

  • Przede wszystkim zapomnienie o odpowiednio przemyślanej i ustrukturyzowanej nawigacji na stronie – oraz o działających linkach! Jeżeli do naszej podstrony nie będzie się dało przejść z absolutnie żadnego miejsca i zapomnimy wstawić do niej odnośnik na stronie głównej, możliwe, że pająk jej po prostu nie zauważy.
  • Tworzenie zindywidualizowanych treści pod unikatowych użytkowników może być cenione, ale nie powinniśmy przesadzać. Zbytnia personalizacja treści, czyli zablokowanie jej niektórym użytkownikom (np. wymóg podania hasła), raczej odstraszy roboty.
  • Pająk to pająk. Nie wypełni formularza, nie odpowie na pytanie w ankiecie, nie potwierdzi w CAPTCHA, że nie jest robotem (bo jest), nie zaloguje się przy pomocy swoich danych. Jeżeli przejście na jakąś podstronę wymaga którejś z tych czynności, może się zdarzyć, że bot tam nie dotrze, a więc crawling zostanie utrudniony.

2. Krok drugi – indeksacja, czyli strony złapane w sieć

Kiedy witryna zostanie znaleziona, czas, aby robot zaindeksował ją w swoich zasobach. „Kolekcja” Google’a jest ogromną siecią, w której znajduje się niewyobrażalnie duża liczba stron internetowych.

Ważny jest fakt, że nie każda znaleziona przez pająka strona zostanie zaindeksowana – nie pojawi się ona w takim wypadku w SERP, nawet jeżeli wydaje się idealnie pasować do wyszukania użytkownika. Tym, co uniemożliwia Google’owi wyświetlanie twojej strony, jest m.in. tag noindex.

Tagi są już bardziej szczegółową częścią SEO (ale nadal bardzo istotną), dlatego w tym poradniku tylko o nich wspomnimy. Komenda index lub noindex mówi robotom, czy dana strona ma być przechowywana w zasobach Google’a i pokazywana użytkownikom, czy nie. Nieokreślenie tagu ma właściwie takie same skutki jak zastosowanie tagu index, z kolei noindex może pozbawić odnośnik do „wykluczonej” podstrony tzw. link juice, czyli „mocy seo”. Takie witryny niekoniecznie będą wpływać na autorytet całej naszej domeny.

Co jeszcze może przeszkodzić w indeksacji witryny przez Google?

  • Zablokowanie dostępu do zasobów strony w pliku robots.txt.
  • Zbyt skomplikowana struktura wewnętrzna strony – nikt nie lubi długo błądzić po zakamarkach, robot też nie!
  • Błędy w linkach wewnętrznych (np. błąd 404).
  • Niewłaściwie zastosowanie niektórych kodów (Google ma np. problem ze zrozumieniem skryptów Java, dlatego powinniśmy być ostrożni, kiedy ich używamy).

Aby przyspieszyć proces indeksacji, możesz też samodzielnie zgłosić swoją stronę do Google’a za pomocą odpowiednich narzędzi, np. Google Search Console. Warto o tym pamiętać, bo dzięki temu robot znajdzie twoją witrynę jeszcze szybciej!

3. Krok trzeci – rywalizacja o miejsce w SERP

Wiemy już, co musi się stać, aby podstrona w ogóle wyświetliła się w organicznych wynikach Google. Co decyduje jednak o tym, jak wysoko strona będzie wyświetlana pod daną frazą kluczową?

Zazwyczaj wśród tych bilionów (albo nawet trylionów) wszystkich stron złapanych w pajęczynę Google’a chcemy znaleźć jedną lub kilka spełniających podstawowe założenia – oczekujemy, że algorytmy Google’a zaprezentują strony, po których nawigacja okaże się prosta i intuicyjna (albo przynajmniej nie będzie utrudniona), treści tam dostępne odpowiedzą dokładnie na nasze pytania, a dodatkowo zdobędziemy prawdziwe i przydatne informacje, które nie wprowadzą nas w błąd.

Algorytmy, których Google używa, aby pokazać nam strony w SERP, oceniają przydatność danej witryny według ustalonych kryteriów. Z pewnością nie można ich nazwać idealnymi, ale cały czas są ulepszane, aby wyniki były jak najbardziej dopasowane do naszego zapytania. To właśnie algorytmy muszą uznać, że nasza strona jest wartościowa, a jej treść odpowie precyzyjnie na zapytanie użytkownika.

Kiedy wpisujemy w Google swoje zapytanie, robot skupia się na użytych przez nas słowach kluczowych.

Niestety, jeżeli znajdziesz się wysoko w SERP, to wcale nie oznacza, że zostaniesz tam na zawsze. Ranking zmienia się cały czas i zależy od wielu czynników. Na pozycję witryny w wynikach wyszukiwania wpływ mają np. czynniki behawioralne, czyli zachowania użytkowników (choćby czas, jaki spędza na danej witrynie). Przykładowo: jeżeli twoja strona pojawi się pod jakąś frazę jako pierwszy wynik, ale niemal nikt nie będzie w nią klikał albo od razu po kliknięciu ją opuści, bo stwierdzi, że nie znajdzie tam nic przydatnego, możesz pożegnać się z upragnioną pozycją, ponieważ algorytmy Google’a to wyłapią. Pamiętaj też, że konkurencja nie śpi, a algorytmy są modyfikowane niemal każdego dnia, co również ma ogromny wpływ na wyniki.

Pająk ma swoje zasady!

Choć Google nie ujawnia, jakie dokładnie czynniki przesądzają o wysokiej pozycji strony, to jednak istnieją działania, przed którymi przestrzega, ponieważ mogą skończyć się nałożeniem filtru lub ukaraniem witryny i wykluczeniem jej z wyników wyszukiwania.

Praktyki popierane przez Google określa się mianem white hat SEO, z kolei potępiane to black hat SEO. W tym poradniku nie będziemy się zagłębiać w dokładne różnice, odsyłamy za to do artykułu na naszym blogu, który zrozumiale o tym opowiada. Warto jedynie wspomnieć, że Google kładzie ogromny nacisk na tworzenie contentu pod użytkowników, nie wyszukiwarki, oraz że zależy mu na unikatowych i wartościowych treściach na stronach czy linkach do zaufanych domen.

Łatwo się więc domyślić, że automatycznie generowana treść, wymiana „link za link” (często bezwartościowa) czy kopiowanie contentu nie będą pozytywnie ocenione przez algorytmy Google – i może się zdarzyć, że taka witryna nie pokaże się wysoko w SERP żadnemu użytkownikowi.

A teraz, skoro już wiemy, jak pracują roboty Google’a – czas na omówienie działań, którymi zajmuje się SEO. Czyli co trzeba zrobić, aby nasze strony były naprawdę atrakcyjne i wartościowe – zarówno dla użytkowników, jak i algorytmów!

Od czego zacząć, gdy już znamy mechanizm Google? SEO w pigułce

Mówiąc w skrócie: w SEO chodzi o to, aby nasza witryna wyświetliła się użytkownikowi jak najwyżej w SERP po tym, gdy wyszuka on określoną frazę. To, pod jakie frazy konkretnie nasza strona będzie się wyświetlać, ma ogromne znaczenie – liczy się każde słowo, a często nawet kolejność, w jakiej zostają one napisane. Nie wszystkie typy słów kluczowych mogą się dla nas okazać korzystne, co więcej – nie na wszystkie będziemy w stanie rankować.

Dlatego jednym z pierwszych kroków w działaniach SEO jest ustalenie właściwej strategii. W jaki sposób spróbujemy dotrzeć do użytkowników? Jaki content okaże się dla nich interesujący? Jakich typów fraz użyjemy – czy będą to frazy long tail, czy fat head? Z kim będziemy konkurować? Do jakich stron powinniśmy linkować?

Niezwykle istotna jest więc analityka internetowa, o której powinniśmy pamiętać na każdym etapie pozycjonowania strony. Zbieranie danych za pomocą różnych narzędzi, analizowanie statystyk i feedbacków, monitorowanie konkurencji i zmian na naszych stronach – to wszystko nieodłączny element działań SEO.

Częścią analityki jest też research słów kluczowych. Aby odpowiednio zoptymalizować witrynę, musimy odpowiedzieć na wiele pytań. Czego ludzie szukają w internecie, jeśli chodzi o naszą branżę? Jak wiele osób wpisuje dane frazy? W jaki sposób je wpisuje? W jakim formacie użytkownicy chcieliby dostać gotowe informacje – czy ma być to tekst, grafika, czy może wideo?

Czy na naszej witrynie znajdą to, czego szukają? Jeżeli tak, to czy odpowiednio zoptymalizowaliśmy content? Jeżeli nie – czego nam brakuje? Research słów kluczowych nie powinien pojawiać się wyłącznie na początku działań związanych z pozycjonowaniem strony, ale trwać przez cały czas. SEO cechuje się bowiem dużą zmiennością, niemały wpływ na wyniki mają nie tylko preferencje użytkowników, ale i aktualizacje w algorytmie Google’a czy sezonowość zapytań. Codziennie możesz odkryć jakieś nowe, ciekawe wyszukania, które będą dla ciebie szansą na reoptymalizację treści na stronie.

Powinniśmy tworzyć listy fraz, na które jesteśmy w stanie się wypozycjonować i które pomogą nam w zbudowaniu świadomości marki lub w jej umocnieniu. Dobrze jest nadać im priorytetyzację – które słowa kluczowe są dla nas najbardziej istotne? Dzięki którym możemy więcej zyskać? Które będą miały lepszą konwersję?

Samo umieszczenie słów kluczowych w witrynie w odpowiednich miejscach to kolejny ważny krok. W tym artykule nie będziemy opowiadać o ich dokładnej implementacji, radzimy za to zapoznać się z bardziej szczegółowym materiałem na temat tego, gdzie umieścić frazy, aby zwiększyć swoją szansę na wyższą pozycję w wyszukiwarce.

Słowa kluczowe są jednak częścią jednego (o ile tylko jednego) z trzech filarów SEO – o których mowa poniżej.

Co zrobić, aby wyświetlać się w TOP 10? Trzy podpory SEO

1. Content

Obecnie niemal każdy słyszał już sztampowy slogan o contencie i królewskiej roli, jaką odgrywa on w internecie. Pomimo upływu lat waga wartościowego, chętnie konsumowanego przez użytkowników contentu nie spada – a nawet ciągle rośnie. Na szczęście kosztem tzw. thin contentu, czyli treści, które nie wnoszą niemal nic i nie dają żadnych wartościowych informacji.

Kiedyś, gdy Google miało swoje pierwsze roboty i jeszcze raczkujące algorytmy, gdzieś w okolicach 2000 roku, content seo polegał na jak największym upchnięciu słów kluczowych w tekście. Nie zawsze liczono się z wygodą czytania i wartością treści, ponieważ aby wysoko rankować, trzeba było wstrzelić się w odpowiednie frazy – i to zazwyczaj nieodmienione, czyli używano głównie form mianownikowych.

Obecnie to się zmieniło. Algorytm Google’a jest coraz bardziej wyrafinowany i przede wszystkim stawia na naturalność językową i content, który powinien zaspokajać potrzeby użytkowników. Słowa kluczowe, jak wspomnieliśmy w poprzedniej części, nadal pełnią istotną funkcję, ich implementacja jest jednak bardziej skomplikowana niż kiedyś – tzw. keyword stuffing dziś już się nie sprawdza.

Pamiętaj, że content to nie tylko słowo. Treści internetowe są wszystkim tym, co konsumują użytkownicy. To wszelkiego rodzaju grafiki, infografiki, wideo czy statystyki. Oczywiście, sam tekst nadal jest niesamowicie istotny, jednak w kulturze obrazkowej musimy pamiętać o jego przenikaniu się z innymi formami.

Wbrew pozorom jakościowy content nie musi oznaczać skomplikowanych, naszpikowanych branżowym słownictwem treści. Wręcz przeciwnie! W prostocie siła – liczy się przede wszystkim odbiorca, dla którego tworzymy, a on zazwyczaj potrzebuje konkretnego, łatwego do zrozumienia i klarownego contentu. Wspomniana wcześniej naturalność językowa jest trudna do osiągnięcia przy jednoczesnej precyzji, z którą wiążą się słowa kluczowe, ale właśnie takie połączenie jest najbardziej cenione.

Pisząc content seo, musisz pamiętać o wielu istotnych elementach – nie będziemy dzisiaj się w nie zagłębiać, ponieważ w innym artykule już opowiedzieliśmy o czynnikach, które tworzą tekst „seo friendly”. Pamiętaj jedynie, że treści powinny być aktualne, warto też je systematycznie optymalizować – dodawać nowe linki wewnętrzne, naturalnie wplatać nowe frazy, które znajdzie się dzięki analizie, a jeśli zajdzie taka potrzeba, to nawet napisać tekst od nowa i ponownie go opublikować.

Niebagatelną rolę odgrywa również sam wygląd prezentowanych treści –  odpowiednie formatowanie tekstu, podział na akapity, czytelny krój pisma, hierarchia nagłówków, boldowanie, wypunktowanie czy właściwie obrobiona grafika wpływają na doświadczenie użytkownika podczas konsumowania contentu i mają znaczenie dla robotów Google’a.

2. Linki

Drugim istotnym filarem SEO jest linkowanie – zarówno wewnętrzne, jak i zewnętrzne. Te nitki, które są tworzone przez odnośniki, to bardzo ważne elementy, nawet jeżeli początkowo mogą wydawać się mało znaczącą wstawką do treści.

Linkowanie to nie tylko umieszczenie poprawnie działającego hiperłącza – to szereg działań, które mają za zadanie podnieść autorytet witryny, zdobyć linki z zaufanych domen, a także pomóc użytkownikowi w sprawniejszym przemieszczaniu się na stronie.

Zacznijmy od wewnętrznych linków (często zwanych internal linkami). Ich zadaniem jest stworzenie uporządkowanej, wewnętrznej struktury pomiędzy treściami dostępnymi na całej domenie. Przykładem może być choćby i ten artykuł – nieraz odsyłaliśmy już do treści, które rozwijają wspomniany temat i dostarczają więcej informacji. Dzięki temu możesz pogłębić swoją wiedzę w wybranych tematach. Z kolei pająki tkające swoją ogromną sieć mogą zapamiętać połączenia pomiędzy treściami i w trakcie pozycjonowania naszej strony wziąć je pod uwagę.

Podczas wstawiania wewnętrznych odnośników odpowiedz sobie na kilka pytań: czy te linki są przyjazne użytkownikom? Czy pomogą im w odnalezieniu informacji? Czy nie ma ich zbyt dużo i nie powodują zamętu? Jeżeli wszystko jest w porządku, robot najpewniej uzna, że warto ukazać twoją witrynę wyżej w rankingu od takiej, która linkowania wewnętrznego w ogóle nie ma.

Linki zewnętrzne (zwane często backlinkami) są nieco bardziej skomplikowane. To o wiele dłuższe nici, które jeśli będą niepoprawnie zaplecione, mogą nam nawet przynieść szkodę. Innymi słowy – „złe” lub spamerskie odnośniki mogą sprawić, że nasza domena straci na wartości, a co za tym idzie, spadnie jej pozycja w rankingu.

Linki zewnętrzne to wyraz tego, co ludzie mówią o tobie i twojej witrynie. Najbardziej pożądane backlinki to te z eksperckich i godnych zaufania domen, które mają wysoki autorytet – a jeżeli taka strona zalinkuje do ciebie z własnej woli, to już w ogóle masz powód do radości! W oczach algorytmów Google’a jeden wartościowy link znaczy bowiem więcej niż kilkanaście mało znaczących.

Pamiętaj, aby na bieżąco monitorować (przy pomocy odpowiednich narzędzi, np. ahrefs.com) to, jakie witryny do ciebie linkują – mało jakościowe, spamerskie backlinki, które pojawią się nawet wbrew twojej woli, mogą być przyczyną spadku ruchu organicznego. Warto też wyłapywać sytuacje, w których jakaś witryna wspomni o twojej, ale zapomni do niej zalinkować (np. napisze tylko nazwę strony, nie dodając odnośnika) – możesz wtedy poprosić właściciela strony, aby poprawnie zaimplementował hiperłącze.

Wartość linków może też rosnąć w czasie – jeżeli będziemy systematycznie zdobywać jakościowy ruch z danego backlinku, Google powinno to zauważyć i docenić. Umiejętne pozyskanie jakościowych odnośników z innych stron jest więc nie lada wyzwaniem – bardzo łatwo o potknięcia i zaplątanie się w nici, które niekoniecznie będą prowadzić do autorytatywnych domen. W przypadku linków niezwykle pomocne okazują się wszelkie narzędzia, które pomagają w monitorowaniu całej domeny i dają nam informację zwrotną na temat wzrostu (lub spadku) zaufania naszej domeny.

3. Aspekty techniczne

Trzecim i ostatnim wspominanym przez nas filarem SEO są kwestie techniczne – związane z samą strukturą strony, tagami czy umiejętnym przekierowywaniem niektórych linków.

Architektura naszej witryny (to, jak rozmieścimy na niej poszczególne elementy, gdzie ulokujemy wszelkie odnośniki, jakie podstrony zaplanujemy) ma duży wpływ na doświadczenie użytkownika. Przede wszystkim zadbaj o to, aby na twojej domenie nie pojawiły się duplikaty treści – każda podstrona powinna być unikatowa i dawać użytkownikowi inną wartość. Jeżeli jednak mamy już podobne treści i wolimy ich nie usuwać ani nie spajać ze sobą, postarajmy się o tag canonical. Dzięki takiemu zabiegowi tylko jedna wersja strony będzie możliwa do wyszukania, a duplikaty nie pojawią się w rankingu.

A skoro już mowa o tagach: w jednej z poprzednich części wspomnieliśmy o index/noindex. Obok nich oraz tagu canonical są jeszcze dwa, o których warto wiedzieć – dofollow/nofollow oraz noarchive.

Tag noarchive jest przydatny w sytuacji, kiedy chcemy, aby użytkownikom pokazywała się zawsze najbardziej aktualna wersja strony. Z kolei tag dofollow/nofollow mówi pająkowi od Google’a, czy odnośnik na danej stronie powinien być przez niego monitorowany, czy też nie. Jeżeli chcemy, aby „link juice” był przekazywany dalej, ustalamy tag dofollow (lub w ogóle go nie określamy, ponieważ roboty przypisują go linkom domyślnie). Jeżeli za to nie chcemy, aby dany odnośnik wpływał na ocenę naszej strony, wybieramy tag nofollow (praktyka często stosowana na różnych forach internetowych).

Techniczne SEO to jednak nie tylko tagi i architektura strony – to także zadbanie o:

  • Przekierowania linków w wyjątkowych sytuacjach (np. przekierowanie 301, gdy chcemy przenieść użytkownika na nową wersję strony).
  • Szybkość ładowania się witryny. Pamiętaj, że prawie 50% użytkowników chce, aby zawartość strony ładowała się najdłużej 2 sekundy!
  • Wersję mobilną lub responsywność strony – Google ogłosiło, że jego algorytmy kierują się tzw. mobile first index, czyli podczas indeksowania i segregowania stron biorą przede wszystkim pod uwagę fakt, czy mają one swoje mobilne odpowiedniki. Jeżeli nie, trudno liczyć na wysoką pozycję w rankingu.

Przyda się także przynajmniej pobieżna znajomość języków HTML, CSS i Java – dobrze umieć je od siebie rozróżnić i wiedzieć, który do czego służy. Jeżeli wyobrazimy sobie, że strona byłaby żywym, ale zaprojektowanym organizmem, to:

  • HTML byłby jego wnętrzem (opisuje poszczególne elementy strony, np. ustalenie, gdzie mieści się ramka z treścią, gdzie znajdują się grafika czy reklamy).
  • CSS odpowiadałby za jego wygląd (czyli jest to artystyczny projekt naszej strony, wszelkie komendy, które mówią, jak ma się wyświetlać nasza strona).

 

  • Java określałaby, w jaki sposób ma się poruszać (skrypty Javy służą do opisywania interaktywnych elementów, pozwalają na stworzenie dynamicznej strony).

Oczywiście, nie każdy specjalista SEO zna dokładnie te języki – ważne jedynie, aby orientować się, za jakie elementy witryny każdy z nich odpowiada, i w razie potencjalnego problemu wiedzieć, gdzie szukać błędu.

Pozycjonowanie stron – coś więcej niż same frazy

Powyższe informacje są tylko najbardziej podstawowymi faktami związanymi z pozycjonowaniem stron i SEO. Jak widać, temat jest o wiele rozleglejszy, niż początkowo mogłoby się wydawać. SEO to nie tylko słowa kluczowe i ich umieszczanie na stronie – to dbałość o niemal każdy szczegół na naszej witrynie, który może mieć wpływ na wyższą pozycję w rankingu. To balansowanie pomiędzy użytkownikiem a algorytmami Google’a. To także świadomość ciągle zmieniających się trendów i zrozumienie ludzkich potrzeb.

Dobre SEO może stworzyć most pomiędzy użytkownikiem a twoją domeną – pamiętaj o tym już na samym początku, gdy dopiero zaczynasz tworzyć strategię marketingową.

 

Urszula Żupnik

Urszula Żupnik

Copywriter w MBridge – Marketing Experts. Zajmuje się tworzeniem treści produktowych oraz optymalizacją contentu pod SEO. Absolwentka edytorstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim, obecnie studiuje logistykę mediów na Uniwersytecie Warszawskim. Wcześniej związana z branżą wydawniczą, zajmowała się przede wszystkim korektą i redakcją tekstów. Interesuje się branżą DTP i publikowaniem cyfrowym.