Fraud Blocker SEO mbridge Alert październik 2026: przegląd nowości od Google | mbridge

#024 SEO mbridge Alert: październik 2026

Październik w branży przynosi zakończenie rekordowo długiego September 2026 Spam Update oraz lekkie zawirowania w zewnętrznych narzędziach monitorujących. W tym miesiącu specjaliści SEO musieli zmierzyć się z nowymi wytycznymi dotyczącymi bezpiecznego serwowania nowo wspieranych formatów graficznych JPEG XL, a także zweryfikować dotychczasowe podejście do indeksowania plików PDF pod kątem wyszukiwarek tradycyjnych oraz środowiska GEO. Przedstawiciele Google zdradzili również, dlaczego komunikaty o braku możliwości pobrania mapy strony w Search Console mogą w rzeczywistości oznaczać niską ocenę jakości serwisu, jak prawidłowo obsłużyć migrację domen, by nie stracić widoczności, oraz dlaczego algorytm SDF rewolucjonizuje Google Discover. Dodatkowo oficjalne wytyczne Search Central jednoznacznie ostrzegają przed stosowaniem wygenerowanych przez AI profili autorów. Sprawdźmy w szczegółach, czym żyła branża w tym miesiącu.   

Wojciech Bębenek
SEO Expert w mbridge

Niepewność danych i aktualizacji?

W październiku branża SEO zmagała się przede wszystkim z falą niepewności wywołaną zakończeniem długiego, dwutygodniowego Spam Update oraz anomaliami w działaniu narzędzi monitorujących pozycje. Specjaliści musieli również rewidować błędy w Search Console – jak się okazuje, komunikaty o braku możliwości pobrania mapy witryny mogą w rzeczywistości oznaczać negatywną ocenę jakości strony przez algorytmy Google. Ponadto upublicznienie działania algorytmu SDF wymusiło zmianę podejścia do rotacji i aktualizacji treści w kontekście walki o zasięgi w Google Discover. Podczas bieżących działań SEO należy teraz bezwzględnie uważać na transparentność i autentyczność profili autorów, gdyż stosowanie wygenerowanych przez AI twarzy i zmyślonych kompetencji grozi uznaniem takich treści za bezwartościowe. Warto także ostrożnie wdrażać nowoczesne formaty grafik takie jak JPEG XL oraz dbać o rygorystyczne procedury zgłaszania domen podczas migracji, aby zapobiec nagłemu spadkowi widoczności.

Czytaj nasz biuletyn!

Czujesz głód względem newsów? Sprawdź jeszcze więcej ciekawostek
z branży i nowości ze świata marketingu! 

Przeglądarki wdrażają JPEG XL, ale Google ostrzega

Format JPEG XL zyskuje coraz większą popularność wśród twórców przeglądarek internetowych. Do Safari (które wprowadziło obsługę formatu w 2023 roku) dołączył Google Chrome (wersja 155) oraz Mozilla Firefox (wersja 158). Zespół Chrome podkreśla zalety JPEG XL, wskazując na 30–50% lepszą kompresję niż w standardowym JPEG, obsługę kompresji bezstratnej oraz wsparcie dla HDR. Jednak pomimo szybkiej adopcji po stronie przeglądarek, John Mueller (Google Search Advocate) przekazał na platformie Bluesky kluczowe ostrzeżenie dla wydawców: JPEG XL nie jest obecnie obsługiwany w Google Images ani jako miniaturka w Google Discover.

Wpływ na SEO i widoczność w wyszukiwarce

Dla specjalistów SEO i webmasterów brak wsparcia ze strony robota Google oznacza bezpośrednie ryzyko utraty widoczności graficznej. Pliki z rozszerzeniem .jxl nie znajdują się na oficjalnej liście formatów graficznych indeksowanych przez Google. W dokumentacji dotyczącej dobrych praktyk Image SEO wyszukiwarka oficjalnie wspiera jedynie siedem formatów: BMP, GIF, JPEG, PNG, WebP, SVG oraz AVIF. Wdrożenie wyłącznego serwowania plików JPEG XL na stronie skutkować będzie brakiem indeksacji obrazów w Google Images oraz brakiem generowania podglądów w sekcji Discover

Bezpieczna strategia: znacznik i formaty zapasowe (fallback)

Aby czerpać korzyści z wydajności JPEG XL na nowoczesnych przeglądarkach bez ryzyka utraty ruchu organicznego, John Mueller oraz Barry Pollard z zespołu Chrome zalecają stosowanie technologii progressive enhancement przy użyciu elementu <picture>.

Wskazane dobre praktyki obejmują:

  • Użycie elementu <picture> z zapasowym <img>: roboty indeksujące Google odczytują adres URL z atrybutu src wewnętrznego znacznika <img>. Jeśli w atrybucie src umieszczony zostanie wspierany format (np. WebP, AVIF lub JPEG), Google prawidłowo zindeksuje grafikę. 
  • Dostosowanie danych strukturalnych i tagów Open Graph: aby zachować atrakcyjne podglądy w Google Discover, linki zawarte w znacznikach og:image oraz w kodzie Schema.org powinny bezwzględnie kierować do plików w jednym ze wspieranych formatów.

Doświadczenia z wcześniejszymi formatami graficznymi pokazują, że dostosowanie wyszukiwarki do przeglądarek wymaga czasu. Format AVIF zyskał obsługę w Google Chrome w sierpniu 2020 roku (Chrome 85), podczas gdy Google Search oficjalnie ogłosił jego wsparcie dopiero po czterech latach – w sierpniu 2024 roku. Obecnie Google nie podało żadnego harmonogramu dotyczącego planowanego wsparcia dla JPEG XL. Do momentu oficjalnej aktualizacji dokumentacji Search Central, specjaliści SEO powinni zachować ostrożność i stosować sprawdzone rozwiązania zapasowe

Jak Google naprawdę widzi i pozycjonuje pliki PDF? Przełomowe wyjaśnienia dla branży SEO i GEO

W najnowszym odcinku podcastu Search Off The Record, przedstawiciele Google – Martin Splitt oraz wspomniany wyżej John Mueller – szczegółowo wyjaśnili, w jaki sposób wyszukiwarka przetwarza, indeksuje i pozycjonuje pliki PDF. Przedstawione informacje rzucają nowe światło na zarządzanie dokumentami w strategiach SEO oraz GEO (Generative Engine Optimization).

Konwersja do HTML – jak wygląda przetwarzanie PDF-ów?

Google nie używa przeglądarki plików PDF w głębokim procesie indeksowania. Zamiast tego wykorzystuje dedykowany konwerter, który przekształca plik PDF na wersję HTML. Dopiero tak przekształcony dokument trafia do standardowego systemu indeksowania stron internetowych.

Dzięki mechanizmowi konwersji do HTML:

  • Linki wbudowane w plikach PDF działają jak standardowe hiperłącza: Google traktuje je analogicznie do odnośników na stronach WWW, co pozwala robotom na podążanie za nimi.
  • Pliki PDF trafiają do AI Mode oraz AI Overviews: po konwersji do kodu HTML treść dokumentu może być uwzględniana i pozycjonowana zarówno w tradycyjnych wynikach wyszukiwania, jak i w modułach opartych na generatywnej sztucznej inteligencji

Indeksowanie treści: zaznaczalny tekst vs. skanowane obrazy

Kluczowym warunkiem pełnego wyindeksowania treści z pliku PDF jest obecność warstwy tekstowej. Jeżeli tekst w pliku PDF da się zaznaczyć i skopiować do edytora tekstowego, Google bez problemu odczyta go i podda konwersji.

W przypadku grafik i skanów wewnątrz plików PDF pojawiają się ograniczenia:

  • Google rozpoznaje obecność obrazów w plikach PDF, jednak ze względu na brak indywidualnych adresów URL nie przetwarza ich w taki sam sposób, jak grafik na stronach WWW kierowanych do Google Images.
  • Dokumenty będące wyłącznie skanami (obrazami bez warstwy tekstowej) nie zostaną prawidłowo odczytane przez wyszukiwarkę.

Wniosek dla branży SEO jest krótki - HTML wciąż wygrywa z PDF

Choć pliki PDF potrafią skutecznie zdobywać pozycje w wyszukiwarkach oraz w podsumowaniach AI, eksperci Google jednoznacznie podkreślają, że tradycyjny kod HTML pozostaje znacznie lepszym formatem dla działań SEO.

Rekomendacje dla SEOwców:

  • Wybieraj HTML, gdy tylko to możliwe: strony HTML są łatwiejsze do skrawlowania i indeksowania przez wyszukiwarki oraz wygodniejsze w interakcji dla użytkowników. 
  • Stosuj PDF w uzasadnionych przypadkach: format PDF sprawdza się przy dokumentach wymagających rygorystycznego formatowania do druku, menu restauracyjnych, formularzy czy raportów
  • Zawsze weryfikuj warstwę tekstową: publikując PDF, upewnij się, że tekst nie został zapisany jako spłaszczony obraz lub krzywe. 

Istotą optymalizacji SEO jest maksymalne ułatwienie robotom wyszukiwarek analizy i indeksowania treści – HTML zapewnia najmniej barier technicznych, choć poprawnie przygotowany PDF z opcją zaznaczania tekstu również nie przekreśla szans na widoczność.

Przypadek z reddita i dyskusja branży: dlaczego migracja domeny może utknąć na ponad 4 miesiące?

Migracje serwisów internetowych bywają nieprzewidywalne, jednak przypadek opisany na forum Reddit zaniepokoił wielu specjalistów SEO. Właściciel witryny po udanej zmianie nazwy i domeny odnotował szybki powrót ruchu w kwietniu. Niespodziewanie, po czterech miesiącach od stabilizacji, Google przywróciło widoczność starej domeny w wynikach wyszukiwania, przenosząc ponad 5 000 podstron nowego serwisu do statusu „Skanowana, obecnie niezaindeksowana” (Crawled, Not Currently Indexed). Mimo że stary adres fizycznie przekierowywał użytkowników na nowy, konsola Google Search Console zaczęła ponownie przypisywać ruch i indeksację starej domenie.

Google tłumaczy opóźnienia i wskazuje przeoczone ustawienie GSC

John Mueller odniósł się do tego problemu, zaznaczając, że proces pełnego przetwarzania migracji witryny może czasami trwać wyjątkowo długo. Kluczową wskazówką udzieloną przez Muellera jest konieczność skonfigurowania narzędzia Zmiana adresu (Change of Address) w Google Search Console zarówno dla wersji z www, jak i bez www. Pominięcie jednej z tych wersji może uniemożliwić pełne przeniesienie domeny i prowadzić do powrotu do poprzedniego stanu.

Jak opóźnienia w migracji wpływają na SEO i na co zwrócić uwagę?

Opisana sytuacja pokazuje, że niepowodzenie migracji po kilku miesiącach należy diagnozować przede wszystkim jako problem z kanonikalizacją — sytuację, w której algorytmy Google wybierają stary adres jako preferowany:

  • Linki zewnętrzne a wersje domeny: zewnętrzne odnośniki prowadzące do jednej z wersji starej domeny (z www lub bez) mogą skłonić Google do uznania starego adresu za kanoniczny, jeśli zmiana adresu nie została zgłoszona dla obu wariantów.
  • Absolutne linki wewnętrzne: niewykryte przed migracją wewn. linki absolutne w nawigacji, stopce lub treści, które wskazują na stary adres, zaburzają proces indeksacji. Przed migracją zaleca się pełny audyt linków (np. za pomocą Screaming Frog).
  • Błędy w przekierowaniach i mapach XML: przekierowania na poziomie rejestratora niezapewniające zachowania ścieżek URL, brak certyfikatów SSL dla starej domeny, łańcuchy przekierowań oraz nieaktualne mapy stron XML wysyłające stare URLe do Google utrudniają przekazanie sygnałów kanonicznych.

Wniosek dla branży SEO jest jednoznaczny: migracja to długofalowy proces, w którym kluczowe jest zapewnienie spójnych sygnałów kanonicznych we wszystkich narzędziach oraz ciągłe monitorowanie indeksacji.

To nie zawsze problem techniczny. Google ujawnia prawdę o błędzie „Nie można pobrać” mapy strony

W najnowszych wypowiedziach przedstawiciele Google odnieśli się do powszechnego i frustrującego komunikatu „Nie można pobrać” (ang. couldn’t fetch), pojawiającego się w panelu Google Search Console przy zgłaszaniu map witryn XML. Jak przyznają sami pracownicy Google, komunikat ten bywa niezwykle mylący, ponieważ w wielu przypadkach plik mapy strony jest całkowicie poprawny, publicznie dostępny i prawidłowo podlinkowany w pliku robots.txt. 

Dlaczego Google naprawdę wyświetla komunikat „Nie można pobrać”?

Za tym komunikatem stoją przede wszystkim trzy główne przyczyny, z których tylko część ma charakter czysto techniczny:

  1. Obciążenie serwera (Host Load): Google faktycznie może nie pobrać mapy, jeśli serwer witryny jest przeciążony nadmierną liczbą zapytań lub gdy roboty Googlebot wyczerpią dostępny limit czasu na skanowanie serwisu w danym momencie. W takich sytuacjach serwer może zwracać błędy typu 500.
  2. Niska jakość witryny i ograniczone zapotrzebowanie (Crawl Demand): Często prawdziwym źródłem problemu jest ocena jakościowa strony. Jeśli algorytmy uznają, że ogólna jakość witryny nie jest wystarczająco wysoka, zmniejszają zapotrzebowanie na jej skanowanie i celowo pomijają plik mapy strony.
  3. Brak potrzeby korzystania z mapy: Google może uznać, że w danym momencie po prostu nie potrzebuje pliku sitemap do przetworzenia witryny. Dopiero w momencie, gdy jakość serwisu znacząco wzrośnie, systemy Google mogą zacząć z niego korzystać.

Jak to wpływa na branżę SEO?

Wyjaśnienia przedstawicieli Google niosą ze sobą istotne wnioski dla codziennej pracy specjalistów SEO oraz diagnostyki problemów z indeksowaniem:

  • Mylna diagnoza i strata czasu: komunikat sugeruje awarię techniczną po stronie pliku lub serwera, co skłania specjalistów SEO do szukania błędów w kodzie czy nagłówkach, podczas gdy prawdziwym źródłem problemu może być ogólna jakość serwisu.
  • Sitemap jako ukryty wskaźnik jakości: problem z pobieraniem mapy strony – przy jednoczesnym braku błędów serwera – staje się czytelnym sygnałem, że Google postrzega witrynę jako mniej wartościową i ogranicza jej crawl demand.
  • Brak planowanych poprawek w Search Console: mimo że Google ma pełną świadomość wywoływanej konfuzji oraz frustracji wśród użytkowników, firma nie zadeklarowała wprowadzenia bardziej precyzyjnych komunikatów w interfejsie Google Search Console.

Google kończy rekordową aktualizacją antyspamową – blisko 14 dni zmian w wynikach wyszukiwania

Google oficjalnie zakończyło wdrażanie aktualizacji September 2026 Spam Update, co nastąpiło 8 października 2026 roku. Cały proces rozpoczął się 24 września i miał zasięg globalny, obejmujący wszystkie języki. Łączny czas wdrażania wyniósł 13 dni i 16 godzin, co czyni tę aktualizację najdłuższą ze wszystkich dotychczasowych aktualizacji antyspamowych w 2026 roku.

Pierwsze dane rynkowe i anomalie w narzędziach SEO

Wstępne analizy opublikowane przez platformę Diib na bazie 32 569 witryn wykazały, że mediana udziału bezpłatnego ruchu z Google spadła z 34% do 31%. Ponadto 10% badanych serwisów odnotowało spadek udziału ruchu organicznego o połowę lub więcej.

Jednocześnie branża SEO spotkała się z istotnymi zakłóceniami w narzędziach do monitorowania pozycji. Jak wskazał SEOmonitor, od 26 września wiele zewnętrznych trackerów pokazywało gwałtowne roszady w rankingach, które nie miały odzwierciedlenia w rzeczywistych wynikach prezentowanych użytkownikom. Różnice te wynikały z niepełnych i błędnych danych zwracanych przez Google w trakcie automatycznych zapytań w okresie wdrażania.

Jak aktualizacja wpływa na branżę i jakie kroki powinni podjąć specjaliści SEO?

  • Priorytet dla danych z Google Search Console: zamiast opierać się wyłącznie na wahaniach wykresów w zewnętrznych narzędziach, pierwszym krokiem powinno być sprawdzenie rzeczywistych wyświetleń i kliknięć w Search Console.
  • Weryfikacja trwałości spadków: krótkotrwałe zawirowania w zestawieniach mogą być jedynie szumem informacyjnym. Dopiero kilkudniowy spadek widoczny bezpośrednio w statystykach GSC stanowi wiarygodną oznakę wpływu algorytmu.
  • Przegląd polityki antyspamowej Google: w przypadku potwierdzonego spadku widoczności zaleca się dokładną weryfikację witryny pod kątem zgodności z oficjalnymi zasadami dotyczącymi spamu (Google Spam Policies). Wprowadzenie odpowiednich poprawek może przynieść poprawę pozycji w perspektywie kolejnych miesięcy, gdy zautomatyzowane systemy Google ponownie przeanalizują serwis.

Google wypowiada wojnę „fałszywym ekspertom”: krok w stronę ukrócenia sztucznych profili autorów

Google zaktualizowało swoje oficjalne wytyczne Search Central dotyczące tworzenia przydatnych treści (helpful content), dodając jednoznaczne ostrzeżenie przed tworzeniem fikcyjnych profili autorów. 

W dokumentacji jako przykłady niedozwolonej manipulacji wymieniono zdjęcia profilowe generowane przez AI, zmyślone nazwiska oraz nieprawdziwe kwalifikacje, używane w celu wywołania wrażenia, że publikacja została przygotowana przez ludzkiego eksperta. 

Nowe zapisy w wytycznych Search Central

Nowo dodany fragment znalazł się w sekcji dotyczącej pochodzenia treści („Who”). Google wprost określa fabrykowanie profili twórców jako formę oszustwa i dezinformacji.

Zgodnie z nową treścią wytycznych, jakakolwiek próba wprowadzania w błąd sprawia, że strona staje się niewiarygodna zarówno dla użytkowników, jak i dla automatycznych systemów jakości Google, stanowiąc bezpośredni sygnał niskiej jakości witryny. 

Co to oznacza dla branży SEO i wydawców?

Z punktu widzenia pozycjonowania i optymalizacji treści zmiana ta precyzuje stanowisko Google wobec prób automatycznego budowania autorytetu:

  • Bylines a czynniki rankingowe: choć przedstawiciele Google (Search Liaison) wskazywali wcześniej, że same podpisy autorów nie stanowią bezpośredniego czynnika rankingowego, to tworzenie fikcyjnych postaci jest traktowane jako naruszenie zaufania. 
  • Ocena przez algorytmy: Google podkreśla, że na fałszywe profile reagują automatyczne systemy jakości, co oznacza, że stosowanie generowanych przez AI awatarów i zmyślonych biogramów może negatywnie wpływać na ocenę całej witryny.
  • Rzetelność danych autora: sekcja autorska oraz strony bio stają się kluczowym miejscem weryfikacji, czy prezentowana wiedza rzeczywiście pochodzi od autentycznych twórców.

Rewolucja w Google Discover? Algorytm SDF odsiewa nieaktualne treści przed ustaleniem rankingu

Google ujawniło szczegóły dotyczące Supersession-Decay Filtering (SDF) – dwustopniowego mechanizmu filtrującego wdrożonego w usłudze Google Discover, z której korzystają setki milionów użytkowników dziennie. Zadaniem SDF jest proaktywne wyłapywanie i usuwanie przestarzałych artykułów, zanim w ogóle trafią one do zasobożernego etapu ustalania pozycji w rankingu. Co kluczowe dla branży, system ten działa w tle po cichu już od dwóch lat.

Jak działa dwustopniowy filtr AI?

Dotychczasowe metody identyfikacji nieaktualnych treści opierały się na sztywnych datach publikacji lub reaktywnych wskaźnikach zaangażowania użytkowników, które sygnalizowały spadek zainteresowania dopiero po fakcie. Algorytm SDF działa proaktywnie i składa się z dwóch powiązanych filtrów opartych na sztucznej inteligencji:

  • Supersession (zastąpienie): filtr ocenia relację między starszymi a nowszymi publikacjami w sieci, wykrywając, czy wcześniejsza informacja została unieważniona lub zastąpiona przez świeższe doniesienia. 
  • Relevance Decay (spadek istotności): przewiduje, kiedy dany materiał naturalnie straci na użyteczności z upływem czasu, nawet jeśli w sieci nie pojawiły się nowsze treści zastępujące dany temat.

Odrzucenie treści przez którykolwiek z tych dwóch filtrów automatycznie uniemożliwia jej konkurowanie o pozycje w Google Discover.

Wyniki dwuletnich testów: mniej skarg i niższe koszty

Z opublikowanego opracowania naukowego wynika, że zastosowanie filtru SDF przyniosło znaczące korzyści zarówno dla użytkowników, jak i samej infrastruktury Google:

  1. Spadek skarg użytkowników o 54,9% w kwestii wyświetlania przestarzałych rekomendacji w Google Discover w ciągu dwóch lat od wdrożenia.
  2. Odnotowano umiarkowane zyski w zakresie zaangażowania odbiorców oraz większą różnorodność prezentowanych materiałów. 
  3. Usunięcie nieaktualnych stron na wczesnym etapie znacząco odciążyło systemy rankingowe. 

Co algorytm SDF oznacza dla branży?

Chociaż Google ocenia świeżość w ten sposób od dwóch lat, jako właściciele witryn oraz specjaliści SEO powinniśmy stale weryfikować podejście do publikacji. 

W tym przypadku przyda się z pewnością precyzyjnie określony udział treści ponadczasowych (evergreen) względem aktualności newsowych o krótkim oknie zainteresowania. Dobrze mieć także jasny plan ich bieżącej aktualizacji. Wdrożenie SDF wymusza także uwzględnienie dodatkowego czynnika w kontekście linkowania wewnętrznego oraz to, że większość wtyczek i narzędzi opiera się wyłącznie na podobieństwie semantycznym. 

Słowem zakończenia

Wydarzenia październikowe wyraźnie wskazują na trend zwiększania rygoru jakościowego ze strony Google. Wyszukiwarka udoskonala mechanizmy wykrywania spamu, przestarzałych treści oraz sztucznie generowanego autorytetu autorów. Jednocześnie wprowadzanie innowacji technicznych – takich jak format JPEG XL czy zaawansowane skrypty PDF – wymaga zachowania środków ostrożności i stosowania rozwiązań zapasowych, aby nie odciąć serwisu od indeksacji Googlebotów i widoczności w modułach AI.  

Najważniejsze newsy SEO (październik 2026)

  • Koniec September 2026 Spam Update: trwający niemal 14 dni update zdestabilizował narzędzia trackingowe. Analizę ewentualnych spadków widoczności należy opierać na danych z Google Search Console, a nie tylko na zewnętrznych wykresach.
  • JPEG XL bez bezpośredniego wsparcia Google Search: choć Chrome, Firefox i Safari obsługują JPEG XL, roboty Googlebot nie indeksują plików .jxl w Google Images ani Discover. Rekomendowane jest wdrażanie znacznika <picture> z plikami zapasowymi (np. WebP, AVIF, JPEG).   
  • Pliki PDF w SEO i GEO: Google przekształca PDF-y do formatu HTML przed ich indeksacją i uwzględnieniem w AI Overviews. Warunkiem koniecznym jest warstwa tekstowa pozwalająca na zaznaczanie. Mimo to tradycyjny kod HTML pozostaje niezawodnym formatem.
  • Błąd „Nie można pobrać” mapy strony w GSC: komunikat w Google Search Console często nie wynika z błędu pliku, lecz z niskiej oceny jakości witryny, która skłania algorytmy do celowego ograniczenia jej skanowania (crawl demand). 
  • Kluczowy krok przy migracji domeny: przypadek z powrotem starej domeny po 4 miesiącach wykazał, że w narzędziu „Zmiana adresu” w GSC należy bezwzględnie zgłaszać obie wersje starego adresu: z przedrostkiem www oraz bez www.
  • Wojna z fałszywymi autorami AI: aktualizacja wytycznych Search Central uznaje profilowanie autorów za pomocą zdjęć generowanych przez AI i zmyślonych kompetencji za oszustwo, obniżając zaufanie do całej witryny.
  • Algorytm SDF w Google Discover: ujawniony dwustopniowy mechanizm Supersession-Decay Filtering automatycznie odrzuca przestarzałe lub zastąpione nowszymi informacjami artykuły przed etapem ich pozycjonowania w Discover.
Autor tekstu

Specjalizuje się w opracowywaniu i wdrażaniu działań SEO dla naszych Klientów ecommerce. Swoje 10 letnie doświadczenie z branża wykorzystuje ciągle poszukując nowych strategii i rozwiązań, aby dostarczać jak najlepsze wyniki i pozycje. Oprócz SEO interesuje się podróżami, sczególnie tymi dalekimi, a aby dbać o kondycję fizyczną, często wolny czas spędza na bieganiu!

Wojciech Bębenek

SEO Expert

Give us just 20 more seconds!

We have a quick favor to ask. Answer 3 quick questions that will help us out a ton.

Dziękujemy za przesłanie formularza kontaktowego.

Poświęć nam jeszcze 20 sekund!

Zanim przejdziemy do konkretów, mamy do Ciebie krótką prośbę. Odpowiedz na 3 szybkie pytania, które bardzo nam pomogą.